Azerbejdżan-kraina gór i ognia

Azerbejdżan zachwyca i przyciąga jak magnes. Pisząc ten post, pojawiają mi się w głowie krajobrazy emanującego swoim pięknem Kaukazu, przeróżnych rozmiarów wulkany błotne oraz płonące zbocza. Ponadto powracają ciekawe smaki lokalnych potraw, napojów, a także miłe wspomnienia związane  z kontaktem z tubylcami.

Głównym planem naszego wyjazdu było nawiązanie bliższego kontaktu z tamtejszą przyrodą i wejście na szczyt góry “Babadag” (3629 m n.p.m.), z którego roztaczają się fenomenalne widoki na kaukaskie szczyty, postrzępione granie i długie doliny. Nazwa “Babadag” oznacza górę dziadka. Niektórzy nazywają ją też “Qarli baba”, czyli śnieżny dziadek. Góra ta jest położona na pograniczu dwóch rejonów: Quba i Ismayilli. Podobno, jeżeli wyjdzie się na nią siedem razy, to otrzymuje się honorowy tytuł “Hazrat”, który znaczy wasza świętobliwość lub jego świętobliwość. Zatem pozostało nam jeszcze tylko 6 wejść 😀

Góra uznawana jest za świętą i magiczną, ale jedyną magię jaką odczuliśmy podczas zadawania się z nią to były niesamowite widoki oraz wzmożona produkcja endorfin towarzysząca wysiłkowi. Dość czasochłonna była wędrówka doliną “Girdimanchay”, głównie z powodu wielokrotnego przekraczania rzeki. W drugą stronę poszło jednak już zdecydowanie szybciej i w miarę gładko. Na około 2200 m n.p.m. znajduje się sezonowy obóz “Gurbangach”, z którego zaczyna się już właściwe i dość strome podejście. Nasza przygoda przypadła na przełom maja/czerwca, jeszcze przed rozpoczęciem sezonu (sezon od lipca do sierpnia), dzięki czemu szlak i cały obóz był pozbawiony ludzi. Jedyną zmorą była znaczna ilość łatwo zapadającego się, mokrego i dość ciężkiego śniegu w partiach szczytowych. Trzeba było baczniej zwracać uwagę na stoki o ekspozycji południowej.

Będąc w Azerbejdżanie nie sposób pominąć wulkanów błotnych, które tworzą krajobraz przypominający ten z księżyca. Niektóre wulkany potrafią osiągać rozmiary aut, czy nawet małych budynków. Jeden z najlepszych regionów do ich obserwacji, to Gobustan. Z pojedynczych kraterów/dziur w ziemi wydobywa się samoistnie ropa naftowa, a to wykorzystuje miejscowa ludność, zbierając „czarne złoto” do wiader i plastikowych butelek.

Azerbejdżan jest nazywany często krajem ognia, a przyczyną tego są płonące wzgórza w różnych częściach kraju. Wydobywające się spod ziemi płomienie „podkręcają” atmosferę 😀, a zasoby zgromadzonych głęboko pod powierzchnią gazów wydają się nie mieć końca.

Michał Bardian, autor bloga zewpodrozy.pl

Poznaj także: